czwartek, 13 października 2011

Wietrzny dzień i moja pierwsza recenzja

Wczorajszy dzień zaliczam do bardzo męczących. Na uczelni miałam bardzo duża zajęć, nie miałam nawet czasu zjeść porządnego obiadu. Rano miałam troszkę luzu. Mogłam spokojnie wypić kawę i zjeść słodką bułkę (śniadanie przygotowane przez mojego chłopaka:)) oraz poprzeglądać najnowsze trendy na stronce elle.com. Może moja wczorajszy ubiór nie należy do najlepszych, ale na pewno jest wygodny. Kilka dni temu kupiłam pikowaną torbę z Bershki. Może nie jest bardzo wymyślna, ale jest pojemna. Bez kłopotu mogę nosić w niej książki zeszyty i laptopa. Moje buty są dość sfatygowane, ale je uwielbiam. Kupiłam je rok temu w Bershce, podczas mojej wycieczki do Mediolanu. Noszę je prawie codziennie, bo są bardzo wygodne. Przepraszam też za to, że prezentuję się wam cały czas w tych samych spodniach. Jestem na takim etapie odchudzania, ze te są już na mnie za duże, natomiast pozostały, które mam jeszcze w szafie (w tym piękne czerwone rurki, które mam nadzieje niebawem wam pokażę - jeszcze za małe) Dziś zamieszczam również moją pierwszą recenzję kosmetyku. Będą to lakiery do paznokci marki Sephora.





skórzana kurtka Stradivarius, buty, torba, spodnie Bershka, chusta ZARA, sweter H&M.

RECENZJA LAKIERU
Ostatnio w Sephorze, trafiłam na fajną promocję. Kup 3 płac za 2. Zakupiłam więc 3 lakiery po paznokci w najmodniejszych kolorach tej jesieni - burgundowym, krwistoczerwonym i szmaragdowym. CENA: 19zł/szt. Jestem z nich bardzo zadowolona. Trzymają się na paznokciach do 5 dni. Wystarczy jedna warstwa, aby uzyskać ładny, głęboki kolor bez prześwitów. Lakiery posiadają szerokie pędzelki, dzięki czemu bardzo wygodnie nakłada się je na paznokcie. Szybko schną. Jedyna wada: farbują płytkę paznokcia i nawet po dokładnym zmyciu pozostaje lekki ślad. Ale niestety większość lakierów o intensywnych kolorach posiada tę wadę.


poniedziałek, 10 października 2011

Odchudzanie czas zacząć!

Dziś zaczynam odchudzenie! Pewnie wiele z was zaraz powie, że przecież jestem szczupła itp. Nie chodzi o to. Po prostu mam kilka mankamentów urody, które chciałabym poprawić. Poza tym przecież wszystkie chciałybyśmy mieć ciało jak gwiazdy rodem z Hollywood. Więc tak. Obecnie przy wzroście 180cm ważę 60kg. Mój cel - 55kg. Moim największym mankamentem są uda i oponka, dlatego układając program ćwiczeń skupiłam się właśnie na pracy tych części ciała. Tak drogie Panie! Sama dieta nie wystarczy. Żeby zdrowo chudnąć i ładnie wyglądać należy ćwiczyć i zdrowo się odżywiać. Wszelkiego rodzaju głodówki nie wchodzą nam na dobre, a diety cud dają efekt tylko w czasie trwania diety. Nie mam zamiaru stosować żadnej diety tylko przestrzegać kilku reguł:
1. Jem tylko ciemne pieczywo;
2. Ograniczam się do 5 posiłków dziennie i staram się jeść o podobnych porach;
3. Nie jem słodyczy, a herbatę i kawę słodzę brązowym cukrem;
4. Absolutny zakaz jedzenia fast food'ów;
5. Nie jem nic po 19.
6. Staram się nie jeść potraw tłustych, smażonych, mięso zamieniłam na mięso z kurczaka i ryby.

Mój program odchudzania ma trwać 5 tygodni. Przewiduję chudnąć 1kg tygodniowo. W każdy poniedziałek będę zdawała wam szczegółową relację z mojego odchudzania.

A więc zaczynamy! Która zaczyna ze mną?

Zdrowa dieta i...

... ćwiczenia - tylko tak można osiągnąć upragnioną wagę i sylwetkę.


Niestety mój kot nie podziela mojego entuzjazmu i woli... spać:)

niedziela, 9 października 2011

Zimno...

Z góry przepraszam, że nie zamieszczałam przez cały tydzień żadnych postów. Niestety dopadła mnie choroba i starałam się nie opuszczać mojego łóżka bez potrzeby. Na szczęście już dobrze się czuję. Dziś zastała nas prawdziwa jesień. Chłodny wiatr, deszcz. Niestety nie zachęcało mnie to do wyjścia z domu. Wyskoczyłam tylko na chwilę - na wybory. Potem zaszyłam się w moim ciepłym łóżku z ciekawą książką. Niestety jutro czeka mnie kolejny dzień szkoły. Jeszcze chwila i będę zmuszona wyciągnąć z szafy moje mukluki. W zeszłym tygodniu udało mi się wyskoczyć w czasie okienka na małe zakupy i kurtka prezentowana na zdjęciach poniżej jest jednym z ich efektów. Mam nadzieje, że pogoda zaskoczy nas jeszcze kilkoma ciepłymi dniami i będę mogła nacieszyć się nową kurteczką.





Kurtka Stradivarius, spodnie ZARA, buty Pull and Bear, top Mango

niedziela, 2 października 2011

Weekend

Niestety trochę zaniedbałam mojego bloga ponieważ ostatni tydzień był dla mnie strasznie zabiegany. Zaczął się rok akademicki, w związku z tym bardzo dużo czasu spędziłam na uczelni, a kiedy wróciłam do domu byłam zbyt zmęczona, aby robić cokolwiek poza zjedzeniem kolacji i spaniem. W piątek pierwszy raz byłam na zajęciach z jogi, na które zapisałam się miesiąc temu. To naprawdę relaksuje! Z zajęć wyszłam tak odprężona, że aż zapomniałam mojego stroju z szatni i musiałam się wracać. W każdym razie polecam każdemu. W sobotę tradycyjnie wysprzątałam swój pokój z tym szczegółem, że wzięłam się za porządki w szafie. W końcu skorzystałam z zasady, która mówi, że jeśli nie nosiliśmy czegoś ponad rok - już więcej tego nie ubierzesz. W myśl tej reguły połowa mojej szafy w najbliższym czasie trafi na allegro. Dzisiejszy dzień postanowiłam spędzić z moim chłopakiem - niestety jego też zaniedbałam w ciągu tygodnia. Poszliśmy na spacer, a potem obejrzeliśmy zaległości serialowe (kochamy Dextera). Oczywiście mimo braku czasu w ciągu tygodnia udało mi się wyskoczyć na szybkie zakupy, gdzie kupiłam buty oraz naszyjnik. Poniżej zdjęcia mojego dzisiejszego stroju.






Buty Pull and Bear, Spodnie Bershka, T-shirt ZARA, kamizelka Stradivarius, naszyjnik H&M.

sobota, 24 września 2011

Last summer day

Dzisiejszy dnień mogę śmiało zaliczyć do ostatniego słonecznego dnia moich wakacji. W poniedziałek zaczynam nowy rok akademicki. Znów czka mnie kilka miesięcy ciężkiej pracy, zarwanych nocek i spędzania większości dnia na uczelni. Na razie staram się o tym nie myśleć - zacznę w poniedziałek rano. Tym czasem wieczorem wybieram się na małą domową imprezę organizowaną przez moich przyjaciół. Jestem też teraz na etapie poszukiwań idealnych botków na jesień, kupiłam nawet jedne ale wszyscy wyzwali je od butów Lady Gagi i w efekcie jeszcze tego samego dnia wróciły do sklepu. A tak wyglądałam dziś:












Buty Bershka kupione z Madrycie, top ZARA też z Madrytu, spódniczka i naszyjnik H&M.

niedziela, 18 września 2011

Home sweet home

W piątek w końcu wróciłam do domu. 7 tysięcy kilometrów w 8 dni to nie lada wyzwanie, ale jestem bardzo zadowolona. Najpierw odwiedziłam Włochy, potem Portugalię i na końcu Hiszpanię. Oczywiście będąc w Madrycie nie odmówiłam sobie zakupów w Zarze i jej brandach. Jest tego zbyt dużo, dlatego wszystkie zakupy pokażę wam w kolejnych stylizacjach. Sobota zleciała mi na ogarnięciu wszystkich zaległych spraw. Dopiero dziś rano mogłam spokojnie odetchnąć i poświęcić czas sobie. Niestety pogoda nie sprzyjała  mi tak jak na zachodnim wybrzeżu, mino słońca wiał zimny - niestety już jesienny wiatr. 



Spodnie ZARA, sweter i top kupione w Madrycie - ZARA, baleriny Atmosphere

środa, 7 września 2011

Zakopane

Wczoraj wróciłam z szybkiej wyprawy do Zakopanego. Choć były to tylko 3 dni, czas płynął niezwykle leniwie. Oczywiście towarzyszyła mi przepiękna pogoda. Niestety nie jestem zbyt dobra w chodzeniu po górach, za to bardzo chętnie odwiedzałam Krupówki, gdzie wieczorami popijałam grzane wino i wsłuchiwałam się z góralską muzykę. Niestety czas wrócić do rzeczywistości, ale nie na długo ponieważ jutro wylatuję na najbardziej wyczekiwany wyjazd tych wakacji: Włochy-Portugalia-Hiszpania.